• Wpisów:80
  • Średnio co: 21 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 13:12
  • Licznik odwiedzin:3 389 / 1737 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
  • awatar Jak trudno Kochać Życie ...: oj czasem kochana latami się zamiata,a wiatr nadal je wywiewa i miota tymi liśćmi wspomnień tuz nad naszymi głowami:(pozdrawiam i zapraszam
  • awatar suuzii: zaczynam pisać od nowa,wpadnij :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
chce takie nogi... i glany.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Mam pomysł na quiz o HP...
Kto chciałby wiedzieć, na czym będzie polegać?
 

 
ten opis, jest wzięty z innego (mojego oczywiście) bloga. Więc nie pisać:
"hej, ty kopiaro, już to gdzieś widziałem."
 

 
Opowiadanie. Ciekawa jestem czy ktoś w ogóle przeczyta.

---

Cześć. Mam na imię Kasia. Mam 7 lat, dużo przyjaciół i niestety, ale nie mam mamusia i tatusia. Mimo, że ich nie widzę, wiem, że patrzą na mnie z góry i pilnują, abym nie popełniła jakiegoś głupstwa. Bardzo lubię oglądać filmy przygodowe, układać puzzle i bawić się z moimi koleżankami i kolegami. O! Właśnie! Zapomniałabym... Bo ja mieszkam w takim duużym domu, w którym jest tak duużo dzieci! Jestem zwykłą dziewczynką z głową pełną marzeń i pomysłów na przygody. Opowiem Wam jedną z nich.

Pewnego jesiennego dnia, gdy ciągle padał deszcz a wokół było jakoś dziwnie smutno, obudziła mnie potrzeba zabawy. Wstałam szybko z łóżka, ubrałam na siebie mój beżowy sweter (bo byłam jeszcze w piżamie), założyłam kapcie i pobiegłam do pokoju Poli. Ona siedziała na łóżku i czesała włosy swojej lalki.
- Nie mam ochoty. Może potem. - powiedziała, gdy zaproponowałam wspólną zabawę. Pomyślałam, że może zapytam Filipa, lecz on, też nie miał ochoty, właśnie polerował kolekcję swoich plastikowych żołnierzyków. Ostatnim pomysłem jaki wpadł mi do głowy było zapytanie Jacka, ale on też nie chciał się ze mną bawić... Myślałam, że propozycja poukładania wspólnie puzzli go zaciekawi... Niestety się myliłam...
Poszłam do swojego pokoju. Zauważyłam nagle panią od sprzątania.
- Dzień dobry. - powiedziałam grzecznie.
- Witam, czemu taka smutna jesteś skarbie, co?
- No bo... Nikt się nie chce ze mną bawić! Tak jakby każdy się na mnie obraził! - Nagle do głowy wpadł mi świetny pomysł. - Może pani chciałaby ze mną pokładać puzzle?
- Jaka pani! Mów mi Gosia! - Pani Gosia uśmiechnęła się i nagle spostrzegłam, że jest strasznie ładna. Mogłaby być modelką, albo panią od pogody. - Puzzle? Pewnie! - Gosia zostawiła odkurzacz w kącie pokoju i wyciągnęła pudełko z szafki pudełko. Sto puzzli ułożyłyśmy w 15 minut. Układałyśmy i układałyśmy. Tak oto Gosię mianowałam moją ciocią na wieki wieków!
  • awatar Invictus.: piękne.
  • awatar Hitome: "ja mieszkam w takim duużym domu, w którym jest taak duużo dzieci" kurewsko smutne....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

znacie jakąś stronkę z szablonami na bloga?
 

 
Jak mija sobota? ^-^
---
Kocham
choć czasem chcę zabić.
Nienawidzę
choć tak bardzo chcę przytulić
Jestem uzależniona
choć tak łatwo mogę odejść.


http://ask.fm/recoonnect
 

 
Witam. Postanowiłam założyć bloga TUTAJ, bo na blogspocie strasznie mi się zacinał Ok. A więc zamieszczać tu będę różne opowiadania, wiersze jak i cytaty. Mogę też pisać "na zamówienie" na wybrany przez osobę temat.
Na początek.
Miłego czytania.

---

Nigdy nie zapomnę momentu, gdy pierwszy raz do ręki wzięłam bardzo interesującą książkę z okładki. Miałam wtedy 7 lat i jeszcze nie umiałam super czytać, więc poprosiłam panią z biblioteki, aby przeczytała tytuł. Gdy to zrobiła z dziwnym zdumieniem na twarzy zapytała, dlaczego zaciekawiła akurat ta książka. Ja wzruszyłam ramionami. Przez ramię zobaczyłam inne dzieci wybierające książki typu "Kopciuszek", "Czerwony Kapturek", czy też " Królewna Śnieżka". Zapytałam panią, o czym jest ta książka, a gdy ona odpowiedziała "O magii" od razu poprosiłam ja, aby mi ja wypożyczyła. Ona uśmiechnięta pisała coś w komputerze, ale była jeszcze mała, aby zrozumieć, o czym.

Książka ta, ciekawiła mnie bardzo. Z każdą stroną chciałam więcej. Rodzice nie ukrywali zdumienia. Byli nawet w szoku, że ich 7-letnia córeczka czyta książkę która ma prawie 300 stron, nie idzie nic zjeść, a gdy mama woła na słodycze lub, że przyszła do niej koleżanka ona odpowiada "Nie teraz mamo, czytam." Tak bardzo zagłębiłam się w ten świat, że nie mogłam normalnie funkcjonować. Tak nazywali to nauczyciele, choć dla mnie było to normalne. Gdy skończyłam czytać (a zajęło mi to 2 tygodnie, nic dziwnego cały czas chodziłam z nosem w książce) poszłam do szkoły dziwnie smutna. Akurat w ten dzień mieliśmy przynieś swoje ulubione książki. Marysia przyniosła Kopciuszka, Gosia Królewnę Śnieżkę, a Szymek Pana Hilarego. Lecz pani Kasia najbardziej zainteresowała się moja książką, leżącą na stoliku. Natychmiast powiedziała:
- Czyja to książka? - była dziwnie zdenerwowana.
- Moja psze pani. - odpowiedziałam.
- Nie wolno ci, ona demoralizuje uczniów, szczególnie w tym wieku. - zdenerwowałam się... i natychmiast wybuchnęłam.
- A pani nie wolno tak mówić! Nie wiem co znaczy dermowalizować, ale ta książka jest wspaniała, a jak pani jej nie czytała to niech się pani uciszy! Wszędzie mugole! Do widzenia! - I wychodząc z klasy trzaskając drzwiami powiedziałam:
- A jak pani taka mądra to niech sobie pani przeczyta! Do widzenia. - W moich małych niebieskich oczkach pojawiły się łzy. Pobiegłam do biblioteki, zapominając zabrać ze sobą książki, która (jak mówi ta stara jędza) DERMOWALIZUJE, czy jakoś tak... Pani w bibliotece zapytała co się stało. Wszystko jej opowiedziałam, a ona klepiąc mnie po plecach powiedziała:
- Miałam podobnie. Każdy był przeciwko mnie. Ale ja robiłam swoje. Czytałam, czytałam i czytałam czekając na nowe tomy. Widzisz tę książkę? - wskazała na ogromnie grubą, pomarańczową książke leżącą w koncie biurka. - Właśnie skończyłam, ale szczegółów opowiadać ci nie będe, żebyś miała niespodziankę. Nie przejmuj się. Sama wiesz, co jest dla ciebie najlepsze. - spojrzałam na nią. Miała tak samo zielone oczy jak mój przyjaciel, Harry, który mieszkał w komórce pod schodami, który nie miała rodziców, choć był szczęśliwy, który dostał list z Hogwartu i który miał wiele przygód z Ronem i Hermioną. Wypożyczyłam kolejną. Nos w książce, nic nie jem itp. Ale chociaż wszyscy mają mnie za nienormalną to ja nadal robię swoje. Czytam. I gdy oni żyją w tym nudnym świecie, ja sobie latam na miotle, robię żarty wraz z Fredem i Georgem i żyję... pośród magii i dziwnych zdarzeń. Razem. Ja, Harry, Ron i Hermiona. I do przeczytania została mi jedna część. Ostatnia. I jakoś dziwnie boje się po nią sięgnąć, bo nie chcę, by magia prysła. Ale przeczytam. I magia nie pryśnie. Bo... przecież Hogwart zostanie moim domem. Bez względu na wszystko. Na zawsze.